Wyspa Wielkanocna

autor: Dorota Komar

Fala rozbiła mu się na twarzy. Wytężył mięśnie, aby wiosłować jeszcze szybciej. Musi je zdobyć, musi je zdobyć jako pierwszy! Kolejna fala wdarła mi się do ust. Do tchawicy. Zachłysnął się, ręce wypadły z rytmu i przez chwilę wytracał prędkość. Głosy dochodzące z boku coraz bardziej się zbliżały. Musi je zdobyć jako pierwszy, dostarczyć do swojego plemienia, inaczej splami się hańbą i już nigdy nie zostanie mężczyzną!

Ta wyspa od głów

Wyspa Wielkanocna jest znana jako “ta wyspa od głów”. I z zawstydzeniem muszę przyznać, że pewnie nie wiedziałabym o niej więcej, gdybym niefortunnie nie utknęła na 5 dni na lodowcu mając do wyboru zapłacić 200 $ by obejrzeć jeszcze trochę lodu albo… błagam, cokolwiek innego!

Jednym z powodów, dla których nie wiadomo za dużo o Wyspie Wielkanocnej jest to, że położona jest na tyle daleko od czegokolwiek (3600 km od brzegu Chile, co daje jej drugie miejsce na liście wysp najdalej oddalonych od lądu), że loty są drogie, więc nie stanowi popularnej destynacji backpackersów*.

Wyspa w najszerszym miejscu ma około 15 km, w najdłuższym około 20 i składa się z jednej wioski o nazwie Hanga Roa, jednej plaży, jednego wzniesienia, jednego krateru, jednego kamieniołomu, jednego magicznego kamienia i niesamowitej ilości dzikich kur i bezpańskich psów. Dlatego też, 4-5 dni to stanowczo wystarczający czas na zobaczenie wszystkiego. Główną atrakcją są oczywiście głowy, czyli Moai, które znaleźć można wzdłuż całej linii brzegowej. Miejsca ich występowania łączy szlak o długości około 30km, który można  pokonać samochodem, motocyklem, na piechotę, lub w najmilszy według mnie sposób – elektrycznym rowerem.

Krótko- i długousi

Pierwsi ludzie pojawili się na wyspie około 1200 roku, przypływając z oddalonej o kilka tysięcy kilometrów Polinezji. Żyli sobie całkiem przyjemnie i spokojnie aż do XVIII wieku, kiedy to do wyspy dotarli mieszkańcy Ameryki Południowej, którzy nazwani zostali długouchymi. Kilka wieków rozwoju na wielkim kontynencie, użyźnione niedawną konkwistą sprawiło, że długousi byli bardziej rozwinięci technicznie i szybko podporządkowali sobie tubylców. Wyspa podzielona została na dziesięć pasm biegnących od środka wyspy do brzegu, które zamieszkało 10 klanów długouchych. Na wyspie panowała ścisła hierarchia i im niższe miejsce na drabinie społecznej, tym dom zlokalizowany dalej od brzegu. Krótkousi, sprowadzeni do roli niewolników pracowali w kamieniołomie i z wulkanicznego tufu wycinali podobizny głów każdego z 10 rodów, które Ci następnie stawiali sobie w ogródku, jako elegancką ozdobę. Legenda głosi, że surowiec do tworzenia pomników znajdował się tylko w jednym miejscu wyspy, a gotowe Moai transportowane były na pniach drzew, których bardzo szybko zabrakło na tej niewielkiej wyspie. Rzeczywistość była chyba jednak mniej poetycka, bo palmę załatwił… szczur**, który zjadał nasiona Paschalococos disperta, palmy olejnej, dominującej rośliny.

4 - przed i po wylesieniu. Zrodlo - wikipedia
przed i po wylesieniu. Źródło: wikipedia

Brak drzew powoduje erozje gleby, erozja gleby powoduje brak bogatego w składniki odżywcze podłoża dla pozostałych roślin, brak roślin na wyspie powoduje wielki głód, wielki głód powoduje równie wielki bunt i krwawą wojnę, podczas której krótkousi wytłukli prawie wszystkich długouchych, w rebelianckim szale poprzewracali pomniki, rozbijali głowy najeźdźców, rozbijali pomniki najeźdźców (w kształcie głowy)***. Moi wylądowały w odmętach oceanu, porozrzucane po plaży, polach i dopiero XX wiek zapoczątkował ich wielką rezurekcję.

Odkrycie Wyspy Wielkanocnej

Wyspa została odkryta przez białego człowieka w niedzielę wielkanocną (hej! to stąd nazwa!) 5 kwietnia 1722 roku, przez Holendra, Jacoba Roggeveena. Jej populacja wynosiła około 2-3 tysięcy osób, czyli jak się szacuje, około 20% populacji sprzed wielkiej rebelii. Do połowy XIX wieku populacja zdołała wzrosnąć do około 4 tysięcy. Niestety, mieszkańcy odizolowanych wysp są bardzo łasym kąskiem dla łowców niewolników. Polowanie na dzikusów trwało aż do czasu przyjęcia przez mieszkańców Rapa Nui wiary katolickiej. Katoliccy dzikusi, to zupełnie co innego. Pod wpływem interwencji biskupów chilijskich handlu katolikami zabroniono, a wywiezionym pozwolono wrócić do domu. Ze swojej niewolniczej wycieczki do domu przywieźli kilka zmarnowanych lat i epidemię grypy. Do roku 1877 na wyspie przeżyło jedynie 110 osób!

Obecnie ludność Wyspy Wielkanocnej wynosi około 6 tysięcy, głównie za sprawą osiedlających się na niej Europejczyków (och! Bo mieszkać tam musi być wspaniale!).

Powrót do dziwnego chłopaka ze wstępu

Na Wyspę Wielkanocną jeździ się, aby zobaczyć Moai, zobaczyć Moai podczas nurkowania, zobaczyć kamieniołom, gdzie tworzono Moai, zobaczyć przewrócone Moai, symbol krwawej historię, kupić najróżniejsze pamiątki z Moai. Ale Wyspa Wielkanocna kryje w sobie o wiele więcej. Wysoko (jak na wyspę, której najwyższy szczyt ma 507 metrow), schowana w cieniu krateru wulkanu Rano Kau, znajduje się osada Orongo, miejsce kultu Tangata manu, człowieka-ptaka.

3,5 - kamieniolom gdzie tworzono moai copy

Rapa Nui jest odizolowana od świata. Na wyspie nie występowały żadne rodzime gatunki ptactwa. Kilkaset metrów od wyspy znajdują się 3 wysepki. Są one niezamieszkałe przez ludzi, ale stanowią miejsce lęgu rybitw. Pierwsza rybitwa, która każdego roku przylatuje na Motu Nui i Motu Iti to manu tara, czyli Rybitwa czarnogrzbieta. Przedstawiciele każdego z 10 żyjących klanów, wybrani na podstawie proroczych snów szamana, rywalizowali o zdobycie pierwszego w roku jaja. Śmiałkowie musieli wskoczyć do wody, popłynąć wpław do wysepek, zdobyć jajo i nietknięte dostarczyć szamanowi, który czekał na szczycie krateru. Co roku wielu młodych chłopaków ginęło z powodu utonięcia lub zagryzienia przez rekiny. Zwycięzca otrzymywał miano człowieka-ptaka i przez kolejny rok żył samotnie w domu-gnieździe, zbudowanym z płaskich kamieni, gdzie mieszkańcy wyspy dostarczali wodę i owoce. Z kultem tangata manu związane jest wiele innych barwnych obrzędów, wspaniałe petroglify i malowidła z wizerunkami człowieka-ptaka, pismem rongorongo, które nie zostało jak dotąd odczytane, oraz święty symbol, w którym badacze upatrują się waginy. Dla mnie jest to nasiono rośliny dwuliściennej, co nawet ma sens, zważywszy, jak ważna była na wyspie flora. Niestety, pełnego piękna tego kultu nigdy nie poznamy. Podróżnicy z Wielkiej Brytanii, chcąc chronić osiągnięcia prymitywnych cywilizacji, zniszczyli osadę Orongo. Zburzyli domy, zniszczyli piękne malowidła, odciskając je na papierze i zmazując je ze ścian.

Jednym z głównych punktów wioski był Hoa Hakananai’a, pomnik łączący kult człowieka-ptaka z kultem Moai. Była to wielka głowa, pokryta z tyłu petroglifami z symbolami Tanga manu. Obecnie znajduje się w British Museum.

Symbole mają moc tylko w miejscu, w którym znane jest ich znaczenie. Symbole Tanga manu zostały zniszczone przez ignorancję białego człowieka.

Ostatni obrzęd człowieka-ptaka odbył się w 1888. Tuż po tym został oficjalnie zakazany, ze względu na zbyt wielkie niebezpieczeństwo. Motu Nui została przebadana naukowo w 1914 roku. Naukowcy odkryli że oprócz świętego ptaka legnie się tam 5 innych gatunków ptactwa. Odkryli tez niewielkie Moai zwane Titahanga-o-te-henua, czyli końcem lądu, które Brytyjczycy dla odmiany wywieźli do muzeum Pitt Rivers w Oksfordzie.

Rekiny, niegdyś żerujące na mieszkańcach Rapa Nui wyginęły z powodu zbyt intensywnego rybołówstwa, a trzy wysepki, najdalej na zachód wysunięta część Chile, stanowią idealny punkt wycieczkowy nurków. Sam krater Ranu Kao stanowi jedyny na wyspie rezerwuar rodzimej flory.

Dlaczego warto odwiedzić Wyspę Wielkanocną?

Bo jest naprawdę przepiękna! To mały raj, o którym zapomniały luksusowe hotele i wielkie firmy, a lokale usługowe prowadzone są przez rdzennych mieszkańców wyspy.

Bo na ulicy Atamu Tekena znajduje się knajpa, w której serwują najlepszą potrawkę z owoców morza (skład – jakieś paskudztwo z oceanu zalane delikatnym kremem z białego wina, chleba i sera). Bo po wyspie biegają setki bezpańskich psów, które dają się wytulić za paczkę parówek. Bo mieszkańcy są przemili. Bo po przylocie zawieszają ci na szyi girlandę z tropikalnych kwiatów. Bo to piękne, jak Chile wspaniale dba o swoja zabytki. No i dlatego, że wielkie głowy są niesamowite.

12 - wyspa wielkanocna znajduje sie tuz pod dziura ozonowa copy
Wyspa Wielkanocna znajduje się tuż pod dziurą ozonową

* Nam przez przypadek udało się dolecieć tam pierwszą klasą. Po wejściu na pokład stewardesa bardzo dyskretnie zignorowała stan naszej odzieży, która towarzyszyła nam te 3 dni od ostatniego prysznica, przedstawiła się jako Teresa, obiecała mimo wszystko asystować podczas całego lotu i zaproponowała kieliszek pisco sour, cavy, szampana, lub wody. Na lotnisku w Rapa Nui (wyspa wielkanocna dla Polinezyjczyków) można przesiąść się w niewielki samolot lecący na pełną luksusowych hoteli Papeete (co zrobili wszyscy nasi towarzysze z pierwszej części samolotu), bądź wsiąść w rozpadającego się jeepa i pojechać na najtańsze pole namiotowe.

** Przewodnik mówi, ze szczura polinezyjskiego, ale skąd szczur polinezyjski na łodziach przybyszy z Ameryki Południowej? Chyba, że szczur przybył z krótkouchymi, a dopiero odpimpowane rolnictwo długouchych dostarczyło mu odpowiednio duło pożywienia to drastycznego wzrostu populacji. Albo mniej więcej tyle wynosi czas propagacji szczura, z kilku osobników  przywiezionych przez krótkouchych do ilości zagrażającej całej wyspie.

*** trochę podkolorowaną wersję tej historii pokazuje film “Rapa Nui” Kevina Reynoldsa.

 

 

One thought on “Wyspa Wielkanocna

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s