Na barkach gigantów – trasy rowerowe

Niektórzy być może są w stanie podróżować bez wyznaczania sobie mety, jednak większość z nas lubi widzieć na horyzoncie jakiś ściśle określony punkt docelowy. Nowy Rok to świetny moment na wyznaczenie sobie nowych celów. Jeśli waszym noworocznym postanowieniem jest wybrać się w rowerową podróż, ale trochę brak wam natchnienia, przedstawiamy kilka inspiracji. Niektóre trasy można zrealizować od ręki, inne wymagają wytrwałości.

Camino de Santiago

Wszyscy słyszeli o jednej z najsławniejszych tras pielgrzymkowych na świecie, prowadzącej z Francji do hiszpańskiego Santiago de Compostella, nazywanej również drogą św. Jakuba. A jeśli nie słyszeliście to wiedźcie, że Santiago de Compostella to hiszpańska Częstochowa, miejsce pochówku Jakuba – jednego z apostołów. Obecnie około 15% pielgrzymów docierających co roku do Santiago stanowią tzw. „bicigrinos” – czyli po polsku rogrzymi? „Bicigrinos” to zlepek hiszpańskich słów „bici” (rower) i „peregrino” (pielgrzym).

Większość trasy poprowadzona jest po asfaltowych, szutrowych i polnych szlakach, snujących się wokół starych lasów, szlaków wodnych i winnic. Trasa ma 800 km i jest prawdopodobnie jedną z najlepiej utrzymanych, i to może nawet na świecie. Interes pielgrzymkowy jest na tyle intratny, a trasa tak często uczęszczana, że nie musicie martwić się ani o znalezienie miejsca noclegowego, zaopatrzenie, a nawet wodę. Praktycznie wszędzie roi się od hoteli, pensjonatów i pól namiotowych. Knajpy i sklepy są wszędzie, a krany z pitną wodą można znaleźć wprost na trasie w odległości mniej więcej 4 km od siebie. Trasa jest bardzo popularna, więc jeśli lubicie poznawać nowych ludzi, to na pewno będziecie mieć  wiele okazji do spoufalania.

Ci, którzy trasę tę przebyli do jej minusów zaliczają: tłumy i komercjalizację trasy, niedostatek ocienionych fragmentów, a także niedostateczna ilość toalet na drodze, co biorąc pod uwagę wspomniany brak drzew i tłumy ludzi może doprowadzić do spotkań twarzą w odsłonięte pośladki.

Swoją drogą to bardzo ciekawe, że większość pielgrzymkowych tras jakimś dziwnym trafem zawsze zaczyna się we Francji. Poniżej znajdziecie również opis innego średniowiecznego szlaku – Via Francigena – prowadzącego z Francji do Rzymu. Francja faktycznie była  pierwszą córą Kościoła.

Jeśli nie do końca odpowiada wam „sakralny” charakter podróży do Santiago de Compostella, mamy dla was małe pocieszenie. Pielgrzymka tą trasą, jak wiele innych katolickich rytuałów, została zapożyczona od pogańskich ludów. Celtyckie plemiona i inne ludy zamieszkujące Francję i okolice miały już 1000 lat przed Chrystusem udawać się w podróż na Koniec Świata (Santiago de Compostella znajduje się prawie nad brzegiem Atlantyku). Więcej informacji o tym zwyczaju znajdziecie np. tutaj.

Trasa Napoleona

Jedną  z najbardziej epickich tras „historycznych” jest trasa Paryż-Moskwa. Poczuj się jak prawdziwy zdobywca. Wiele agencji oferuje pomoc w zorganizowaniu tej wyprawy. Można ją przebywać etapami lub jak prawdziwy legionista przejechać ją od A do Z. Cała trasa nazywana jest nostalgicznie Grande Armée, na cześć armii dowodzonej w XIX wieku przez Napoleona, która przeszła te same ścieżki marząc o podbiciu stolicy Rosji. Wyprawa zajmuje ok 45 dni, biegnie przez 7 krajów i wymaga pokonania ok 3852 km.

podlasie copy24
Supraśl, Puszcza Knyszyńska

Oczywiście,  również przez Polskę przebiega fragment tej trasy. Jednym z punktów przystankowych jest np. Pałac w Wiechlicach. Miejsce nie przypadkowe, bo w okolicy rozegrana została jedna z bitew okresu napoleońskiego. Napoleon na Moskwę sunął od granic województwa lubuskiego, poprzez Wielkopolskę i Mazowsze. Następnie wjechał na Podlasie, przejeżdżając między innymi przez Łomżę i Augustów. Jeden z podążających za peletonem Napoleona oddziałów – VII korpus pod dowództwem generała Reymera – przejechał przez trakt prowadzący przez Puszczę Knyszyńską, nazywany dziś szlakiem napoleońskim (więcej o szlaku: http://www.poranny.pl/magazyn/art/5454162,napoleon-bonaparte-przejechal-przez-podlaskie-zostawil-pamiatki,id,t.html )

podlasie copy16
Droga przez Królowy Most, Podlasie

Pamiętajcie też, że przy odrobinie wyobraźni można również odtworzyć nie co mniej chwalebną trasę – odwrotu Napoleona spod Moskwy.

Wzdłuż granic Polski

Może daleko jechać nie trzeba, ale na liczniku i tak trzaśnie wam prawdopodobnie ponad 3500 km. Nie ma tu żadnej filozofii. Objechanie Polski dookoła jest obecnie bardzo proste, zwłaszcza dzięki wytyczeniu wygodnych tras Green Velo ciągnących się wzdłuż całej wschodniej granicy Polski. Minusem na pewno będzie nieprzewidywalność pogody. Jednak z drugiej strony, jako mieszkańcy Polski mamy to ułatwienie, że możemy podróż przerwać w dowolnym momencie, małym kosztem dostać się do domu i rozpocząć drogę od nowa w miejscu, w którym ją przerwaliśmy.

Krajowe atrakcje są wciąż niedoceniane przez Polaków, ale naprawdę nie ma się czego wstydzić. Na północy trochę dzika i czasem niedostępna Suwalszczyzna i lasy pełne naprawdę dużych ssaków. Na południu góry, ze wspaniałą Ziemią Kłodzką, o której pisaliśmy już wiele. Na północy wyjątkowej urody piaszczyste plaże otoczone lasami, z perełkami w postaci Półwyspu Helskiego i wydmami w Słowińskim Parku Narodowym. Na zachodzie cała plejada delt – zielona dolina Odry, wyspa Wolin i ujście Warty.

Jeśli to was nie przekonuje zajrzyjcie na bloga jednej z polskich rowerzystek Anity Demianowicz, która w ubiegłym roku pokonała tą trasę na swoim jednośladzie http://www.banita.travel.pl/13-naj-z-podrozy-dookola-polski-rowerem/ 

Śladami Kazimierza Nowaka

Rok 2017 został ogłoszony rokiem Kazimierza Nowaka, czy byłby zatem lepszy sposób na jego uhonorowanie niż kolejne przebycie choć fragmentu jego szlaku, wyznaczonego jego niezmordowaną marszrutą z Algierii do Przylądka Igielnego.

Jeśli dotąd nie słyszałeś jeszcze o tym polskim podróżniku, to prawdopodobnie nie jesteś w mniejszości. Dopiero w latach dwutysięcznych odświeżona została zbiorowa pamięć o tym wielkim polskim podróżniku, który spędził  lata 1931-1937 przemierzając Afrykę z północy na południe. Absolutnie nie pojętym jest w jaki sposób udało mu się przebyć tą trasę, w dodatku w tamtych czasach. O zawrót głowy przysparza przede wszystkim pokonanie pustynnych fragmentów pustynnej Algierii i Libii, po których nie da się przecież przejechać rowerem. W czasie organizowanej od 2009 roku jubileuszowej wyprawy śladami Nowaka, uczestnicy tego etapu przez 3 dni pchali rowery po 60 km odcinku pustyni. W dodatku byli oni wspomagani przez samochód, który na różnych odcinkach przewoził ich prowiant i sprzęt. Trasa podzielona była na 24 etapy, a ich opis znajdziecie na stronie projektu Afryka Nowaka. Tymczasem w latach 30-stych Nowak pokonał tę trasę zupełnie sam, nierzadko obładowany 70 km bagażem, z niewielkimi zapasami wody i na zdezelowanym rowerze. Relacje z jego wyprawy były drukowane w prasie, a dziś możemy część z nich przeczytać w książce: Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936.

Odtworzenie trasy Nowaka w dzisiejszych czasach wiąże się z ogromnymi przeszkodami biurokratycznymi. Być może jedyną opcją jest czekanie na zorganizowanie przez stowarzyszenie Afryka Nowaka kolejnej zbiorowej ekspedycji. A może do odważnych świat należy?

Via Francigena

… czyli Droga Franków – droga, którą Frankowie udają się do Rzymu i dalej do Ziemi Świętej.

Ten średniowieczny szlak komunikacyjny miał ogromny wpływ na rozkwitanie średniowiecznych włoskich miast i opactw. Głównie dlatego, że często omijał szerokim łukiem wielkie aglomeracje, przez które przechodziły główne średniowieczne trakty lub które nie do końca sprzyjały pielgrzymowaniu i samemu Kościołowi katolickiemu. Via Francigena omijała ogromną Florencję, zahaczała jednak o konkurującą z nią Sienę i San Gimigniano.

dsc_2886

 Podróżujący po  drodze Franków byli pielgrzymami,  zatrzymywali się w klasztorach, spali w niewielkich celach i żywili się za niewielkie pieniądze. Przed nimi rozpościerała się daleka droga na Bliski Wschód do grobu Chrystusa, musieli więc oszczędzać środki i nie nadkładać drogi. Szlak ten przez wiele lat był zapomniany, ale na szczęście w trzecim milenium przypomniała sobie o nim włoska agencja turystyki. W 2004 roku uzyskano dofinansowanie na jego odtworzenie. Nie prowadzi przez te same miejsca (co byłoby trudne do odwzorowania po tylu wiekach), ale i tak na malowniczych trasach Lombardii, Toskanii i Lacjum pojawiły się oznaczenia szlaków pieszych i rowerowych, które prowadzą z północy do Rzymu.

toskania-copy13
Na wschód od San Gimignano

Trasa jest nieźle oznaczona, oczywiście jak przystało na Włochy bardzo pagórkowata. Póki co 70% trasy prowadzi przez utwardzone drogi. Prowadzi od granic ze Szwajcarią do Watykanu. Na trasie możliwe jest znalezienie taniego noclegu, również w domach bożych. Oferta jest konkurencyjna cenowo, a nawet w niektórych przypadkach pewnie darmowa. Aby z niej skorzystać trzeba wyrobić legitymację pielgrzyma. Więcej informacji znajdziecie na stronach internetowych: http://www.viefrancigene.org/en/ 

toskania-copy9
cyprysy pod San Gimignano

Na końcu warto wspomnieć o tym, co jest największą zaletą tej trasy – lokalizacja. Przebiega ona przez malownicze okolice Lombardii i Toskanii, gdzie niemal na każdym pagórku możecie podziwiać majaczące na widnokręgu miasta na wzgórzach, piękne kamienne wille i winnice. Wino, ser, orzechy i trufle. Doskonałe jedzenie i piękne widoki, to najlepsza rekomendacja dla tych terenów. Mimo, że trudno tutaj trafić na kawałek płaskiego terenu, warto zdecydować się na spanie w namiocie. Jest to gęsto zaludniony teren i nie brak tu obszernych posiadłości, więc pod koniec dnia możecie grzecznie poprosić lokalnych o możliwość rozbicia namiotu w ich ogródku.

Wzdłuż Dunaju

Jest to jedna z najczęściej wybieranych „międzynarodowych” tras rowerowych. Jednym z powodów jest na pewno jej dostępność. Nie jest ona wymagająca fizycznie, na szlaku nie pojawiają się strome podjazdy. Nic dziwnego skoro prowadzi wzdłuż rzeki – od jej niemieckich źródeł aż do Budapesztu. Oczywiście Dunaj nie żegna się ze światem w Budapeszcie, tylko płynie dalej aż do Morza Czarnego. Nie mniej jednak większość osób właśnie węgierską stolicę uważa za metę swojej rowerowej przygody.

Dunajską trasę można pokonać na kilka sposobów, w tym przede wszystkim można zdecydować się na przejazd lewym lub prawym brzegiem modrej rzeki. Niezależnie od wariacji jedno jest pewno, na pewno będziecie mieli okazje w ciągu tygodnia zawitać do trzech europejskich stolic pełnych wina – Wiednia, Budapesztu i Bratysławy.

Trasa jest bardzo popularna, toteż nie liczmy na intymność. Informacje na temat ogólnego przebiegu trasy i jego fragmentach znajdziecie tutaj.

Na Hel

Jest to jedna z tych tras, które można pokonać bez żadnego kondycyjnego przygotowania. Dogodne połączenie kolejowe z Trójmiastem i Władysławowem pozwala na szybkie dotarcie do punktu startowego. Dalej czekają na was już tylko spokojne nadmorskie lasy i szum morza. Można poruszać się zarówno szosą (czego nie polecamy), jak i wytyczoną specjalnie dla rowerów trasą biegnącą przez większą część półwyspu.

dsc_7129-large-copy

W sezonie letnim trasa jest bardzo mocno obsadzona – niczym turniej Wielkiego Szlema. Polecamy więc planować swoją wycieczkę poza głównym sezonem wakacyjnym.

Więcej szczegółów o tej trasie znajdziecie na blogu Znaj Kraj.

Śladami Lewis’a i Clarke’a

Na polskich lekcjach historii z wyjątkową pieczołowitością poznajemy bohaterów, którzy odkrywali świat na pokładach statków. Tymczasem choć najważniejsze może wydawać się odkrycie nowego lądu, jego ujarzmienie zajmuje nie raz wiele więcej czasu.

Zanim Stany Zjednoczone mogły nie tylko rozgościć się na prawie połowie powierzchni kontynentu północnoamerykańskiego, wpierw ktoś musiał szczęśliwie połączyć wschód z zachodem drogą lądową. Choć po drodze nie napotkamy oceanów i tropikalnej dżungli, to jednak na śmiałków czekały inne niebezpieczeństwa – niedźwiedzie, Indianie, nieprzebyte rzeki, zerowa infrastruktura. W XIX wieku śmiertelnie niebezpieczna była nawet preria – Wielkie Równiny ciągnące się u stóp Kordylierów, które dla białych stanowiły labirynt nie do przebycia. Indianie czuli się tam jak ryby w wodzie. Nazywano ją nawet Wielką Pustynią Amerykańską, bo  w przeciwieństwie do terenów położonych na wschód od 98 południka, które stanowiły obszary gęsto pokryte lasem, nie można było tutaj znaleźć ani jednego drzewa. Często pojawiały się tam huragany, brakowało wody, latem temperatura dochodziła do czterdziestu stopni podczas gdy zimą szalały tam okrutne śnieżyce .

bicycle-trail-map
Źródło: http://www.lewisandclarktrail.com/trailadventures/bicycle.htm

Dziś, kiedy Ameryka połączona jest niekończącymi się kilometrami autostrad i mniejszych dróg, możecie pozwolić sobie na ekstrawagancję przejechania jej ze wschodu na północny zachód rowerem, śladami Lewis’a i Clarke’a – dowódców pierwszej amerykańskiej ekspedycji, której udało się przejść z Illinois nad brzeg Pacyfiku w stanie Oregon. Informacje na temat przebiegu trasy można znaleźć tutaj. Ponieważ ekspedycja przemieszczała się zarówno pieszo jak i łodziami (wykorzystując nadające się do żeglugi fragmenty rzek), obecna trasa rowerowa w znacznej mierze wytyczona została wzdłuż dróg wodnych.

Wyspy Kanaryjskie

Fureteventura, Lanzarote, Teneryfa, Grand Canaria, El Hierro… – każda z nich co roku ściąga do siebie amatorów kolarstwa. To tutaj natknięcie się na znaki drogowe ostrzegające kierowców aut o możliwości spotkania z szybko jadącymi grupami rowerzystów. Wiele profesjonalnych zespołów kolarskich przyjeżdża tu na całą zimę. Jest to jedno z najdalej na południe wysuniętych terytoriów Unii Europejskiej, dzięki czemu możemy nie tylko dostać się tutaj bez wizy i paszportu, ale również  liczyć na przyjemną temperaturę w miesiącach jesienno-zimowych. Dlatego właśnie mamy tutaj dwa  szczyty sezonu – w okresie świąteczno-noworocznym i w lecie.

Władze Wysp doskonale zdają sobie sprawę z zainteresowania i emocji jakie budzą wśród kolarzy. Na stronie http://www.hellocanaryislands.com/cycling/  możecie znaleźć obszerne informacje na temat proponowanych tras. Są tu zarówno łagodne trasy wzdłuż wybrzeża jak i wymagające podjazdy, które przygotują do odcinków wysokogórskich. Na przykład taka Teneryfa to jeden wielki wulkan. Jego zdobycie na rowerze to gratka tylko dla najwytrwalszych i najlepiej przygotowanych. 2300 m n.p.m. i niekończący się podjazd. Na Grand Canaria znajduje się nawet Dolina Łez – 9 km podjazd z maksymalnym nachyleniem ponad 14%.

 Ziemia pałucka

Wycieczka po Pałukach to dobry wybór dla fanów historii. Między Wrześnią a Bydgoszczą (które polecamy jako punkty startowe i końcowe ze względu na dogodne połączenia kolejowe) znajduje się całe mnóstwo zabytków z początków państwa polskiego, a nawet starsze. Po drodze natkniecie się na katedrę w Gnieźnie, Ostrów Lednicki (z położonymi na wyspie ruinami siedziby Mieszka I), Gąsów i perłę w koronie – Biskupin. Na trasie nie znajdziecie stromych podjazdów, za to co chwilę będziecie mieć okazję na zrobienie przystanku by zwiedzać drewniane kościoły czy skanseny polskiej wsi. Niestety trasa prowadzi przede wszystkim drogami (aczkolwiek nie ruchliwymi) a nie po trasach rowerowych.

DSC_9280 copy1
Wielkopolski Park Etnograficzny w Dziekanowicach, wiatraki

Więcej o atrakcjach tej trasy znajdziecie w naszych poprzednich wpisach.

Wybrzeżem krajów bałtyckich

Tak się jakoś czepiliśmy tych obrzeży i Bałtyku.

Międzynarodowy szlak rowerowy Eurovelo biegnie przez cztery bałtyckie kraje – Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię.  Trasa ta nazywana jest też Nadmorskim Szlakiem Hanzeatyckim. Niestety nie są to tropiki, co należy wziąć pod uwagę przed planowaną podróżą. Samo za siebie niech mówi choćby to, że Lituva (Litwa) oznacza po litewsku kraj deszczu. Fragmenty prowadzące wzdłuż brzegu Bałtyku są łatwe do przejechania, natomiast w okolicach Wilna i Kowna należy być przygotowanym na konieczność pokonana wzgórz morenowych, co z pewnością będzie wymagało od was wysiłku. Jeśli zaczynacie wyprawę nie od granic Litwy, a z głębi Polski, bardzo polecamy przejazd tzw. carską drogą, przecinającą Biebrzański Park Narodowy.

Co jeszcze? Śląsk śladami bohaterów Sapkowskiego? Szlak Jedwabny? Bursztynowy Szlak? a może ktoś odważy się na powtórkę trasy Hannibala? Możliwości są nieograniczone. Inne pomysły na krótkie wypady po Polsce znajdziecie w zakładce Rowerem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s