O piciu drinków w Brazylii

Jedną z najmilszych dla podniebienia ciekawostek, na które można natknąć się na bahijskich plażach są małe, acz pojemne stragany, w których możecie zaopatrzyć się w drinki. Na pierwszy rzut oka wyglądają one jak stoiska z owocami, jednak kolorowe buteleczki ustawione wokół nich nie powinny pozostawić wątpliwości co do ich faktycznego przeznaczenia. Brazylijczycy uwielbiają pić drinki, w których zamiast toniku, coli, sprite’a, soku czy wody sodowej używają świeżych owoców. Zwykle południową modłą mieszają je z cukrem trzcinowym no i oczywiście nieodłącznym lodem.

W zależności od użytego alkoholu możecie zamówić w Brazylii trzy podstawowe drinki.

Caipirinha

Czyli owoce, cukier, lód i cachaca.

Cachaca to tradycyjny brazylijski „diesel”, nazywany potocznie błyskawicą, blaskiem księżyca oraz dusicielem kotów, wyrabiany z tego czego Brazylia ma pod dostatkiem czyli oczywiście z trzciny cukrowej. Co czyni caipirinhę narodowym drinkiem i punktem obowiązkowym na liście każdego turysty. Według definicji powinien być to produkt powstały z fermentacji soku z trzciny cukrowej mieszczący się pomiędzy 38 a 54% zawartości alkoholu. Nigdy nie piłeś cachacy? Nie jesteś sam, jako że jedynie 1% produkcji przekazywany jest na rynki zewnętrzne. Mimo tego jest to ponoć trzeci najczęściej spożywany alkohol wysokoprocentowym na świecie. Brazylijczycy za nim przepadają.

Jako pierwsi cachacę zaczęli wytwarzać niewolnicy pracujący na plantacjach trzciny cukrowej. W trakcie produkcji cukru zbierali z kotłów pianę, która wytwarzała się przy gotowaniu trzciny cukrowej, a z niej destylowali później alkohol. W przeciwieństwie do rumu, który również powstaje z trzciny cukrowej, wytwarzany jest bezpośrednio z tej rośliny.

Cachacę można mieszać z dowolnymi owocami – mango, ananasem, limonką, marakują. Czego dusza zapragnie. Prawdziwa caipirinha musi być jednak przygotowana z limonką. (Nie ma się co jednak za bardzo podniecać. W naszej osobistej ocenie drink ten zdecydowanie przegrywa ze swoją siostrą caipiroscą).

Caipirinha powstała ponoć z przepisu na lekarstwo na grypę. W tym pierwotnym przepisie znajdowała się oczywiście cachaca, limonka (witamina C!),  czosnek i miód, z których oczywiście w wersji z palemką już zrezygnowano.  Dla zabicia gorzkiego smaku limonki dodano cukier trzcinowy oraz lód.

Dziś lód wydaje się całkowicie nieodłącznym elementem drinka, idącym w parze z alkoholem niczym Lech i wąsy. Lód lub po prostu zimny napój, to dziś w krajach tropikalnych podstawa. Na przykład kiedy byliśmy w Argentynie znajomi zwracali nam uwagę na to, że Argentyńczykom nie mieści się w głowach picie niezimnych napojów. Jeśli są akurat na mieście i zaopatrzyli się w sklepie w butelkę coli, będą pić ją tylko tak długo jak pozostanie ona zimna. W chwili przekroczenia jakiegoś temperaturowego Rubikonu po prostu porzucą resztę niczym niepotrzebny śmieć.

Ale choć dziś niemal żadnego alkoholu nie wyobrażamy sobie w wersji nie zmrożonej, to kariera lodu jest znacznie krótsza niż napojów wyskokowych. Do XIX wieku na terenach oddalonych od naturalnych „złóż” lodu możliwość schładzania swoich drinków, czy w ogóle jedzenia, było oznaką wysokiego statusu społecznego. Tylko najbogatsi mogli pozwolić sobie na posiadanie lodowni – czyli izolowanej chłodni, w której duże ilości śniegu lub lodu były umieszczane w zimie, by latem być na wyciągnięcie bogatej w pierścienie ręki. Jak nietrudno się domyśleć, takie zbytki dostępne były tylko najbogatszym. Zmieniło się to dopiero za sprawą Frederica Tudora, który rozpoczął erę handlu lodem na ogromną skalę (z północnych stanów USA transportował go m.in. na Karaiby, do Indii i Europy) i przy pomocy cen dumpingowych walczył z depczącej mu po piętach konkurencją. Ceny były na tyle korzystne, a dostawy tak częste, że zwykły człowiek mógł w końcu zaznać orzeźwiającego chłodu drinka z dodatkiem lodu.

Caipirosca

Kolejnym brazylijskim specjałem alkoholowym jest caipirosca. Jak mawiają w Indonezji „same, same but different„. Jest to dokładnie to samo co caipirinha, ale! Zamiast ichniejszej cachacy dolewamy do owoców naszej swojskiej wódki. Doznania smakowe są moim zdaniem nieporównywalnie lepsze. W czasie pobytu w Brazylii nasz kolega Tomek długo i uparcie eksperymentował  z caipirinhą, dodając cachacy do wszelkich możliwych owoców. Co nieodmiennie kończyło się poczuciem krzywdy, gdy porównywał je z naszymi caipiroscami.

Caipirissima

Ponownie drink na bazie wysokoprocentowego alkoholu i owoców – tym razem z rumem w roli głównej. W panteonie naszych brazylijskich bogów ustawiamy go pośrodku – jest lepszy niż caipirinha, ale nie tak delikatny jak caipirosca.

Caipira

Na pewno zwróciliście uwagę na dziwną skłonność Brazylijczyków do zaczynania nazw swoich drinków od tego samego słowa. Co ciekawe, nie ma to nic wspólnego ani ze składnikami drinka ani sposobem przyrządzania. Wszystkie nazwy mają podobne pochodzenie, zaczynając od starej poczciwej caipirinhi, która jest zdrobnieniem słowa caipira.  Określa się nim mieszkańców prowincji, „miejscowych”. Choć znalazłam w Internecie porównania caipiri do amerykańskiego hill billy, które ma wyjątkowo negatywne konotacje, caipira nie jest określeniem obraźliwym. Prawdą jest natomiast, że caipira jest również określeniem ich odrębnej kultury, jedzenia, sposobu życia, a nawet nieco odmiennego języka. Cachaca była na początku uważana za alkohol spożywany jedynie przez niewolników i Brazylijczyków z prowincji i może stąd też wzięła się nazwa dla ich ulubionego drinka.

Dziś caipirinha jest oficjalnym narodowym drinkiem Brazylii, który to tytuł otrzymała w roku 2003 od samego prezydenta Luiza Inácio Lula da Silva. To on doprowadził do standaryzacji przepisu, który został zapisany pod numerem ustawy: 4.851 z dnia 01 października 2003. Kluczem do sukcesu jest zrównoważenie gorzkiej limonki przez cukier trzcinowy. Przepis na nią, wraz z filmikiem instruktażowym, znajdziecie tutaj: http://www.caipirinharecipes.com/traditional-caipirinha-recipe/

Zdjęcie w tle: (c) by Christian „VisualBeo” Horvat – Own work, CC BY-SA 2.0 de, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2092125

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s